Menu

Nowoczesna Lubelszczyzna

blog nieoficjalny sympatyków .Nowoczesnej z Lublina

Nowe oblicze sprawy Trybunału Konstytucyjnego

mlodszy72

TK

Tak z ręką na sercu, to ilu Polaków do niedawna zdawało sobie sprawę z istnienia Trybunału Konstytucyjnego? A ilu z nich rozumie jego rolę?

Ci, co nie śledzą bieżącej działalności sejmowej, w listopadzie ubiegłego roku dowiedzieli się, że może być coś nie tak w wyborami sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Media zaczęły nagłaśniać, że Sejm poprzedniej kadencji wybrał za dużo sędziów. Ale o ilu za dużo? Zdaniem jednych, o dwóch. Według innych, cała piątka sędziów została wybrana nielegalnie, więc nowy Sejm w ich miejsce wybrał kolejną piątkę.

Do tego Prezydent odmówił odebrania ślubowania od wszystkich sędziów wybranych przez poprzedni Sejm. Za to jeszcze przed wschodem słońca przyjął ślubowanie od czwórki spośród pięciu nowych sędziów, wybranych kilka godzin wcześniej.

Niby Trybunał Konstytucyjny w dwóch wyrokach z 3 i 9 grudnia 2015 r. przesądził o prawidłowym wyborze przez poprzedni Sejm trzech sędziów i nieprawidłowym, dwóch sędziów. Niby oba wyroki mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. I co z tego? Moim zdaniem, to przełomowa chwila, w której z obozu rządzącego poszedł w świat wyraźny przekaz o wypowiedzeniu wszystkim Obywatelom wojny o Trybunał Konstytucyjny. Wojny, której celem jest wyeliminowanie Trybunału jako niezależnej instytucji kontrolującej prawotwórczą działalność parlamentu i rządu. Żeby przypadkiem nie przeszkodził „dobrej zmianie”.

Z premedytacją napisałem, że ta wojna została wypowiedziana wszystkim Obywatelom. Bowiem to nie jest wojna przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu, ani konflikt z Prezesem Trybunału. Trybunał to jeden z konstytucyjnych organów władzy w ustroju demokratycznym opartym na podziale i równowadze władz. Jeśli zostanie skutecznie wyeliminowany, to będzie równoznaczne z istotnym zaburzeniem relacji wzajemnego oddziaływania na siebie poszczególnych władz. I przewagę uzyska władza ustawodawcza do spółki z władzą wykonawczą, znajdująca się dosłownie w jednym ręku. Pamiętam zbliżoną sytuację ustrojową naszego Państwa sprzed niespełna trzydziestu lat, kiedy funkcjonowały co prawda ciała nazwane sejmem, radą ministrów, sądami, czy różnymi radami, ale i tak każdy wiedział, że wszystkie decyzje zapadają w jednym gabinecie pierwszego sekretarza. I tamten ustój też miał w nazwie „demokracja”.

W wojnie o Trybunał rozgrywane są kolejne bitwy. „Ustawa naprawcza” i nieopublikowany do dziś wyrok stwierdzający jej niekonstytucyjność, którego zaraz będziemy obchodzili pierwszą miesięcznicę. Szereg wypowiedzi kwestionujących w ogóle istnienie tego wyroku, określanego jako niewiążąca opinia sędziów Trybunału wydana podczas ich prywatnego spotkania przy kawie i ciasteczkach. Jednoznaczna opinia Komisji Weneckiej i idące w tym samym kierunku analogiczne stanowiska wypowiadane na arenie międzynarodowej. Ostatnie wywiady Ministra Sprawiedliwości zapowiadającego ściganie sędziów stosujących się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Albo inicjatywa zawarcia kompromisu z ugrupowaniami opozycyjnymi, mającego ostatecznie rozwiązać kwestię Trybunału.

Można przewidzieć, że za chwilę będziemy mieli do czynienia z nową odsłoną sporu o Trybunał. I znów chodzi o wybór nowego sędziego Trybunału, w miejsce ustępującego z dniem 27 kwietnia 2016 r. sędziego Mirosława Granata. Na wolne miejsce został zgłoszony jeden kandydat – Zbigniew Jędrzejewski. W zgłoszeniu dokonanym przez grupę posłów Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości (druk sejmowy nr 369 na www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/druki.xsp) czytamy, że kandydat jest karnistą pracującym na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Nie znajdziemy tam jednak ani słowa o jakichkolwiek wybitnych osiągnięciach zawodowych kandydata. Konstytucja wyraźnie wymaga, aby sędzia Trybunału został wybrany „spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą”. Oczywiście zacytowane postanowienie jest nieprecyzyjne i można zaryzykować twierdzenie, że spośród licznego grona prawników, którzy od co najmniej kilkunastu lat wykonują swój zawód, mają w związku z tym jakieś liczące się doświadczenie zawodowe i życiowe, znajdziemy kilka tysięcy osób, które z całą pewnością jakoś poradziłyby sobie w roli sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Należy wnioskować, że z takiego właśnie założenia wyszli posłowie zgłaszający tę kandydaturę. Tylko czy taki kandydat daje rękojmię należytego sprawowania urzędu sędziego Trybunału? W procedurze wyboru sędziego Trybunału z całą pewnością nie przekonamy się o tym. Światełkiem w tunelu jest akcja monitorowania wyborów sędziów Trybunału prowadzona przez Koalicję Organizacji Pozarządowych Realizujących Obywatelski Monitoring Wyborów Sędziów Trybunału Konstytucyjnego (w jej skład wchodzą: INPRIS – Instytut Prawa i Społeczeństwa, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Polska Sekcja Międzynarodowej Komisji Prawników), w ramach której będziemy mogli dowiedzieć się czegoś o poglądach kandydata przynajmniej na niektóre tematy (koalicja zadała kandydatowi dwa pytania, o jego stanowisko w sprawie nieodebrania ślubowania od sędziów Trybunału wybranych przez Sejm w październiku 2015 r. oraz w sprawie nieopublikowania przez rząd wyroku trybunału z 9 marca 2016 r.). Nie ma jednak co liczyć na publiczną debatę o tej kandydaturze, bo tak naprawdę to nikomu nie zależy na poznaniu opinii Obywateli. Mimo, że to właśnie Obywatele są lub powinni być najbardziej zainteresowani poznaniem kandydata na sędziego Trybunału.

Co zrobić w takiej sytuacji? Proponuję, w pierwszej kolejności, zdać sobie sprawę z tego, jakim szerokim wachlarzem instrumentów dysponujemy w każdej sprawie publicznej. Jeśli to sobie uświadomimy, to wystarczy zrobić jeden mały krok żeby coś w tej sprawie zrobić. I nawet jak dojdziemy do wniosku, że tym razem jest już za późno, to przecież zaraz kończy się kadencja kolejnym sędziom: 19 grudnia tego roku – Andrzejowi Rzeplińskiemu, a w następnym roku 26 czerwca – Stanisławowi Biernatowi. Oczywiście możemy zdać się na dobrą wolę ustawodawcy i biernie czekać z nadzieją na uchwalenie kolejnej ustawy zawierającą jakąś bardziej satysfakcjonującą Obywateli procedurę zgłaszania kandydatów na sędziów Trybunału. Czy jednak w całej naszej naiwności powinniśmy na to liczyć?

Posłużę się tu przykładem powołania ostatniego Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Jego kandydatura została przeforsowana przez grupę organizacji pozarządowych zajmujących się prawami człowieka. Na kandydata wybrano osobę powszechnie znaną i szanowaną w środowisku, o niekwestionowanym dorobku i autorytecie w dziedzinie praw człowieka. Można powiedzieć, że dobry kandydat to połowa sukcesu. W tym przypadku druga połowa to zaangażowanie ludzi. W ten sposób, na drodze czysto oddolnej obywatelskiej inicjatywy obsadzono kluczowe dla Obywateli stanowisko publiczne.

Dlaczego nie mielibyśmy postąpić analogicznie ze wskazaniem kandydatury na kandydata na kolejne zwalniające się stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Przecież duża grupa Obywateli zaangażowana jest w działalność na rzecz Dobra Wspólnego. Podejmijmy rękawicę rzuconą nam przez rządzących i sami wyłońmy, spośród osób rzeczywiście wyróżniających się wiedzą prawniczą, kandydatów na kandydatów. Mając dobrego kandydata z łatwością uzyskamy poparcie odpowiedniej liczby posłów do zgłoszenia obywatelskiego kandydata na kandydata na sędziego Trybunału.

Jestem przekonany, że jeśli podołamy takiemu wyzwaniu, to przełamiemy linię frontu w wojnie o Trybunał Konstytucyjny, a wszystkie ugrupowania okazujące wrogość ustrojowi demokracji obywatelskiej opartej na rządach prawa będą musiały złożyć bezwarunkową kapitulację.

pawelcegielko Autorem tekstu jest Paweł Cegiełko

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • starszy58

    Masz kandydata?

  • mazur.krzysztof

    @Starszy
    Mam
    Włodzimierz Cimoszewicz (jeśli spełnia formalne warunki)
    prof. Marek Chmaj

    ale pomysł aby wystawić dobrego kandydata jest słuszny trzeba aby obywatele zobaczyli jakie miernoty wystawie PiS na kandydatów do TK. Środowisku prawniczemu również powinno zależeć aby oprócz kandydata PiS zgłoszony był ktoś inny.

  • mlodszy72

    Chodzi mi po głowie co najmniej kilka osób, z którymi warto rozmawiać. Ale najpierw trzeba uzyskać akceptację dla takiej inicjatywy.

  • andy_lighter

    Nowi kandydaci to pieśń przyszłości. I sposób ich wyłaniania. Na razie o nowych kandydatach należy zapomnieć, bo wystawianie ich, a co gorsza zatwierdzanie i zaprzysiężenie, sankcjonowało by złamanie konstytucji przez PAD-a, Szydło i kogo tam jeszcze.

  • cpols

    @andy_lighter
    Zgadzam się z Tobą

  • Gość: [Rozmarynowicz] 192.162.147.*

    Świetny pomysł, przesyłam krakowskim prawnikom.

  • mlodszy72

    I jaka jest reakcja krakowskich prawników na pomysł?

© Nowoczesna Lubelszczyzna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci